"W klipie mistrzowsko została przedstawiona hipotetyczna historia skierowana do ukochanej osoby, pełna uczuć i miłości mieszającej się z tragedią."
Stawiam piwo temu, kto po przeczytaniu tego cytatu zgadł autora tych słów. Ci, którzy nie wiedzieli niech nie czują się zawiedzeni. Nie jest to proste. W ten właśnie sposób Onar skomentował swój najnowszy videoclip do „Ja bym oszalał” z płyty „Dorosłem do rapu”. Mimo iż klip dopiero od tygodnia można oglądać na portalu youtube.com liczba jego wyświetleń przekroczyła już 230.000.
Onar na polskiej scenie muzycznej funkcjonuje od końca lat 90-tych. Kojarzony jest głownie z zespołem Płomień81, który współtworzy razem z Pezetem. Charakterystyczna chrypka, zamiłowanie do melanżu i miłość do własnego osiedla to wyróżniające go cechy. To właśnie Onar przez wielu uznawany jest za twórcę słynnego powiedzenia – „ Ursynów skurwysynu”.
„Dorosłem do rapu” od samego początku miała być zupełnie inną płytą. W tym wypadku tytuł krążka nie jest absolutnie przypadkowy. Onar ( a już jego rap na pewno) wydoroślał. Brzmi to bynajmniej dziwnie, gdy mówi się o artyście, który w przyszłym roku będzie kończył 30 lat. A jednak nowe wydawnictwo jest dojrzałe, przemyślane i zrobione profesjonalnie od początku do końca.
Onar na polskiej scenie muzycznej funkcjonuje od końca lat 90-tych. Kojarzony jest głownie z zespołem Płomień81, który współtworzy razem z Pezetem. Charakterystyczna chrypka, zamiłowanie do melanżu i miłość do własnego osiedla to wyróżniające go cechy. To właśnie Onar przez wielu uznawany jest za twórcę słynnego powiedzenia – „ Ursynów skurwysynu”.
„Dorosłem do rapu” od samego początku miała być zupełnie inną płytą. W tym wypadku tytuł krążka nie jest absolutnie przypadkowy. Onar ( a już jego rap na pewno) wydoroślał. Brzmi to bynajmniej dziwnie, gdy mówi się o artyście, który w przyszłym roku będzie kończył 30 lat. A jednak nowe wydawnictwo jest dojrzałe, przemyślane i zrobione profesjonalnie od początku do końca.
„(…), Mimo, że miałem już w ręku swój dowód osobisty to robiłem głupoty, za które teraz wstyd mi… pierdoliłem o szampanie, dziwkach i melanżach imponowała mi branża, teraz dla mnie gówno warta…” Dorosłem do rapu.
Jest jednak jedna rzecz, która się u Onara nie zmieniła. Pomimo swojego stylu potrafi on w sposób bardzo ciekawy i pełny emocji mówić (rapować) o miłości. „Ja bym oszalał” nie jest, bowiem pierwszym w jego wykonaniu melancholijnym kawałkiem. Już za czasów Płomienia numer „Trudno mnie kochać” był swego rodzaju „rapowaną balladą”. Emocjonalny, pełny miłości tekst, genialny sampel i damski chórek nadający numerowi dodatkowego smaczku. Tak jak cała nowa płyta „Ja bym oszalał” jest numerem charakterystycznym, którego wyróżniającym elementem jest fenomenalny gitarowy riff.
Onar dorósł do rapu, dorósł do miłości i mówienia o niej. Brawo za dojrzałość i przede wszystkim za rozwój! Piona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz